Więzień własnego ciała. Prawnie i biologicznie jest kobietą, ale czuje się mężczyzną

Od 49 lat żyje w klatce, którą jest jego własne ciało. Jacek Grudkowski funkcjonuje i zachowuje się jak stuprocentowy mężczyzna, ale prawnie i biologicznie wciąż jest kobietą. Jego życie to pasmo walk o zrozumienie i akceptację. Takich osób jest w Polsce dużo więcej. Historia Jacka jest dość typowa dla transseksualnych osób z jego pokolenia. Zamiast pomóc, najczęściej starano się je wtłoczyć w role społeczne zgodne z ich fizycznością. Nierzadko kończyło się to tragicznie.

- Biologicznie jestem kobietą, ale psychicznie zawsze się czułem mężczyzną. W szkole wyzywali mnie od babochłopów, dziwaków. To były lata 70. i w tym temacie nic nie było wiadomo. Moi rodzice prowadzali mnie do psychologów. Jak miałem 22 lata, kolejny specjalista powiedział mi, że może jak się prześpię z mężczyzną, to poczuję pożądanie. I tak spróbowałem, że od razu przy pierwszym razie zaszedłem w ciążę. Mam syna. Ale pożądanie się nie obudziło. Zacząłem dużo pić; myślałem, że jak się upiję, to zapomnę. Okazało się, że się nie da. Chciałem się powiesić. Syn coś wyczuł, przyszedł do domu i mnie odciął. Po pół roku znów próbowałem sobie zrobić krzywdę. Wtedy syn też jakoś instynktownie to wyczuł. Powiedział, że albo mu wszystko wyjaśnię, albo odejdzie z domu i nigdy go nie znajdę - wspomina Jacek Grudkowski.

- To był szok. Mogłem odwrócić się i uciec, albo zostać i spróbować pomóc - dodaje Paweł, syn pana Jacka. To właśnie postawa syna zadecydowała o zmianie losu rodzica. Wspólnie znaleźli lekarkę, która pomogła Jackowi.

Aby w pełni poczuć się mężczyzną, pan Jacek musi jeszcze poddać się operacji korekty płci. Fizycznie jest już gotowy, ale od kilku lat zmaga się z sądami o wyjaśnienie swojej sytuacji prawnej i zmianę dokumentów. - Najważniejsza rzecz w moim życiu to doczekać operacji. Żebym chociaż ze dwa lata mógł pożyć jak mężczyzna, to będę szczęśliwy - mówi Jacek. (Uwaga!TVN/x-news)
Dodano: Wtorek, 27 maja 2014 (14:45)

Reklama