Na emigracji w raju. Jak żyje się Polakom na Fuerteventurze?

W Wyspach Kanaryjskich trudno się nie zakochać... Czasami ten wakacyjny romans przeradza się w "coś więcej". Dowodem na to są nasi rodacy, którzy postanowili zostać tam na stałe. Obecnie na Fuerteventurze - jednej z wysp archipelagu - mieszka 300 Polaków. Wszyscy są zgodni co do tego, że żyje im się tu jak w raju. Ich historie istotnie zachęcają do przeprowadzki...

Edyta Tkacz prowadzi bloga o życiu na Fuerteventurze. - Żyje się tu o wiele spokojniej; zapomina się o stresie i karierze - mówi. - Polacy, którzy tu mieszkają, są trochę szaleni i ciekawi świata - dodaje.

Piotr Rejek, właściciel firmy transportowej pod Tychami, na rajskiej wyspie mieszka od trzech lat. Swoim przedsiębiorstwem zarządza właśnie z Fuerteventury. W niedalekiej przyszłości planuje otworzyć tu restaurację z typowymi daniami kanaryjskimi, ale też kuchnią polską. - W moim wypadku to nie jest emigracja zarobkowa; tutaj można żyć inaczej, wyciszyć się, uspokoić - opowiada.

Małgorzata Leśnierska, która wydaje polonijną gazetę, wiedziała, że zamieszka na Fuerteventurze już podczas pierwszego swojego pobytu na wyspie. - To była miłość od pierwszego wejrzenia - wyznaje kobieta, która z wykształcenia jest architektem krajobrazu. - Moje dzieci uczą się w tutejszej szkole nie tylko różnych języków, ale też tolerancji - podkreśla.

Grzegorz Roman - niegdyś popularny aktor dziecięcy - mieszka na wyspie razem z żoną Martą. Oboje pracują jako przewodnicy; organizują też rejsy jachtowe. - Nam jest tu po prostu dobrze. Mamy ochotę pływać, to pływamy; mamy ochotę nurkować, to nurkujemy. Tutaj ludzie mają chęć do tego, by cieszyć się życiem - a my czujemy się tu jak u siebie w domu - cieszą się małżonkowie. - Ludzie żyją tutaj długo, bo są pozbawieni stresów. To w pewnym sensie rzeczywiście jest raj! (Dzień Dobry TVN/x-news)
Dodano: Środa, 8 kwietnia 2015 (08:16)

Reklama