Litwa. Spóźniona rozprawa z przeszłością

Obrzeża Kowna. Okoliczne pagórki dziś już nie przypominają miejsca kaźni, ale 70 lat temu zostało tu rozstrzelanych pięć tysięcy litewskich Żydów. Ruta Vanagati, litewska pisarka, która napisała na ten temat książkę twierdzi, że zostali zabici przez własnych rodaków.

To tutaj miał miejsce pierwszy masowy mord w historii Litwy i przypomina o tym tylko ta marna deska z napisem! Takie podejście do ofiar holokaustu rzuca negatywne światło na mój kraj – mówi oburzana pisarka.

Za holokaust największą winę ponoszą niemieccy okupanci. Czy i w jakim stopniu w mordowaniu Żydów pomagali Litwini? To wciąż temat zaciekłych dyskusji i sporów.

- Moja babcia opowiadała, że zapędzało się Żydów na brzeg stawu. Tam musieli oddać wszystkie wartościowe rzeczy: okulary, kolczyki, obrączki i tak dalej. Następnie wyprowadzano ich do lasu i stawiano w jednym rzędzie. Wśród nich były także matki z dziećmi. Potem słyszeliśmy tylko dźwięk karabinów maszynowych. Wszyscy wpadali do rowów. Wśród oprawców nie było ani jednego Niemca, tylko Litwini – mówi mieszkaniec podwileńskiej wsi, przywołując w pamięci historię opowiadaną przez swoją babcie, która była świadkiem tamtych makabrycznych wydarzeń.

Wileński Instytut Historyczny, po wieloletnich debatach, zdecydował się wydać jesienią tego roku listę z nazwiskami kolaborantów wspierających niemieckiego okupanta.
Dodano: Poniedziałek, 16 maja 2016 (12:08)
Źródło: Deutsche Welle- Deutsche Welle
Więcej na temat:żydzi | Litwa | holokaust

Reklama