Kelnerzy w więzieniu, a klienci zadowoleni!

Co może łączyć włoską kuchnię i więzienie? Jak się okazuje – dużo. Gotowanie służy nie tylko zaspokajaniu podstawowych potrzeb i osiąganiu przyjemności, ale także w pewien sposób edukuje — uczy pokory, cierpliwości, opanowania. Właśnie tę cechę postanowiono wykorzystać w jednym z włoskich zakładów karnych, w którym otwarto restaurację.

Makaron kasztanowy z dziczyzną w sosie żurawinowym, bażant pieczony z orzechami oraz tymiankowy miecznik – to tylko przykłady dań, których można spróbować w restauracji In Galera w Mediolanie.

W tętniącej życiem włoskiej stolicy mody nie jest trudno znaleźć dobrą knajpkę, serwującą smaczne jedzenie. Takie lokale znajdują się niemal na każdej większej ulicy w mieście. Żeby jednak trafić do wykwintnej In Galerii, trzeba wyjechać poza granice urokliwego centrum.

W języku polskim nazwa tej restauracji znaczy dosłownie „W więzieniu”. Nie powinno to nikogo dziwić, ponieważ bistro to faktycznie mieści się w mediolańskim zakładzie karnym Bollate. Nie ma się czego obawiać — w przeciwieństwie do obsługi, klienci po uregulowaniu rachunku za posiłek mogą swobodnie opuścić lokal. Większość pracowników to więźniowie odbywający zasądzoną karę.

Pomysłodawczynią specyficznej knajpki była Silvia Polleri, która przez 11 lat zajmowała się cateringiem w zakładzie penitencjarnym.
Dodano: Środa, 13 stycznia 2016 (15:14)
Źródło: © 2016 Associated Press- © 2016 Associated Press
Więcej na temat:restauracja | kara więzienia

Reklama