Ilu uczniów zniknęło z systemu edukacji? Piontkowski: Tak naprawdę, to chyba dziś w Polsce nikt nie wie

"Są to zadania samorządów oraz dyrektorów i wychowawców. (…) Zgodnie z przepisami prawa, gdy dziecko nie realizuje obowiązku szkolnego, to najpierw dyrektor i wychowawca interweniują u rodziców próbując doprowadzić do tego, żeby dziecko uczęszczało do szkoły. Gdy to nie pomaga, wójt, burmistrz, prezydent miasta powinien interweniować i nawet z udziałem policji doprowadzić do tego, aby to dziecko realizowało obowiązek szkolny” – tak na pytanie czy ministerstwo edukacji monitoruje, ilu uczniów zniknęło z systemu edukacji od początku pandemii odpowiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Dariusz Piontkowski. Minister edukacji dopytywany o to, czy wie ilu uczniów jest poza systemem edukacji zdalnej, odpowiedział: Tak naprawdę to chyba dziś w Polsce nikt nie wie. Są samorządy, w których nie ma żadnych problemów. Są takie, które zdiagnozowały 50 - 100 uczniów, jak niedawno chyba prezydent Poznania (...). My przede wszystkim sprawdzamy, czy w szkołach odbywa się kształcenie na odległość, czy nie i to systematycznie sprawdzamy. Kuratorzy w ramach nadzoru odeszli od tego tradycyjnego sprawdzania co się dzieje w szkołach, takiego czysto biurokratycznego i raczej mają sprawdzać nauczycieli, czy realizowane jest kształcenie na odległość - dodał. Robert Mazurek pytał też swojego gościa czy wesprze apel Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka, który zasugerował, że nauczyciele powinni zdecydować o podwyższeniu ocen wszystkim uczniom ze względu na edukację zdalną. Nie, ja apeluję do nauczycieli o to, żeby wystawiali sprawiedliwe, obiektywne oceny. Pamiętam jak sam uczyłem, to był jeden z najważniejszych postulatów uczniów: żeby oceny były wystawiane sprawiedliwie.
Dodano: Wtorek, 2 czerwca (10:52)
Źródło: RMF FM- RMF

Reklama