Drezno – matecznik niemieckiej islamofobii?

Jeszcze niedawno Drezno – miasto okrutnie doświadczone przez historię – było symbolem pojednania. Dziś jest matecznikiem ruchu PEGIDA (Patrioci Europy przeciw Islamizacji Zachodu). Jego członkowie mówią, że występują przeciw radykalnemu islamowi, czy jednak w istocie nie jest tak, że ich sprzeciw budzi wszystko, co obce?

Demonstracje PEGIDY odbywają się od kilku miesięcy, niemal w każdy poniedziałek. Protestujący głośno wyrażają swoją niechęć wobec mediów (którym zarzucają kłamstwo), polityków, a nawet Amerykanów, którzy – ich zdaniem – ciągle są cichymi okupantami Niemiec. Na demonstracjach i atmosferze agresji traci branża turystyczna: w drezdeńskich hotelach i pensjonatach spada liczba rezerwacji.

Nienawiść, jaką szerzą w mieście zwolennicy PEGIDY, niepokoi przedstawicieli muzułmańskiej społeczności. Anas Ajaj, imam i naukowiec, w Dreźnie znalazł drugą ojczyznę. On i jego żona nie mogą zrozumieć, skąd wzięła się ta nagła, wezbrana fala agresji. – Ludzie myślą, że wszyscy obcokrajowcy, a zwłaszcza muzułmanie, mogą być równie niebezpieczni co ekstremiści. To nieprawda – mówi mężczyzna. Z takim poglądem utożsamia się też wielu rodowitych Niemców, w tym fotograf Günter Starke: – Dokąd nas to wszystko zaprowadzi? Oby to niezadowolenie nie przybrało formy przemocy i gwałtu zamiast pokojowego dialogu.
Dodano: Czwartek, 12 lutego 2015 (10:01)
Źródło: Deutsche Welle- Deutsche Welle
Więcej na temat:Niemcy | islamofobia | drezno | pegida

Reklama