Czarnek: Szkoła i lekcje to nie jest miejsce na namawianie uczniów na protesty

W poniedziałek rozpoczął kolejny protest organizowany m.in. przez Ogólnopolski Strajk Kobiet. Przed Ministerstwem Edukacji Narodowej w al. Szucha zebrało się kilkaset osób, które mają ze sobą banery z napisami m.in. "Czarnek do domu".

O protesty Bogdan Rymanowski zapytał swojego gościa, ministra Przemysława Czarnka. - Ja jestem powołany przez pana prezydenta na wniosek premiera Mateusza Morawieckiego po uzgodnieniu z kierownictwem naszej koalicji Zjednoczonej Prawicy. Tu są decydenci, którzy są władni odwołać mnie z tego stanowiska - wskazał w programie "Gość Wydarzeń".

Jak dodał, pozostaje do dyspozycji premiera. - Minister to nie jest funkcja na lata, na określony czas. To funkcja do zadań, które trzeba realizować tu i teraz - podkreślił.

Czarnek został także zapytany o zapowiadane konsekwencje ws. nauczycieli w związku z protestami po orzeczeniu TK. - Jeśli nauczyciele namawiali uczniów podczas lekcji, a takie incydentalne sytuacje miały miejsce, albo zachowywali się w sposób, który nie przystoi do etosu nauczyciela, to są sytuacje, z którymi muszą się skonfrontować kuratorzy - powiedział. - Szkoła i lekcje to nie jest miejsce na namawianie uczniów na protesty i to w szczycie pandemii - dodał. Powiedział również, że ulica "to nie miejsce na wulgarne, a nieraz obsceniczne zachowania ludzi oświaty".
Dodano: Wtorek, 10 listopada (09:24)
Źródło: Polsat News- Polsat News

Reklama